Ośrodek leczenia uzależnień, odtrucie i odwyk - terapia uzależnień

Serwis Strony



  • NZOZ "Terapia-24" Ośrodek
  • Psychoterapii
  • 84-104 Jastrzębia Góra
  • ul. Nasza 2
  • tel. 58 523 84 73

  • oraz

  • Oddział w Kościerzynie
  • ul. Wyspiańskiego 18a
  • 83-400 Kościerzyna

  • tel. 512 327 617
  • tel. 517 867 728
  • fax 58 684 91 53



Przemyślenia

Untitled Document 
  • Pić albo żyć….

  • 25.06.2012 10:08:34
  • M.A

  • Trzeźwość –misja specjalna, nie każdemu dana zaliczam się do szacownego grona ludzi „po przejściach” przed długą drogą ku redukcji konsekwencji tychże …. Abstynencja mnie nie bawi, trud zdobycia i utrzymania dotychczasowego poziomu życia na trzeźwo jest o wiele bardziej satysfakcjonującym zajęciem niż przebywanie na usilnym postanowieniu i kłamstwie, że pić mi się nie chce…trzeźwość to nie postanowienie poprawy to deklaracja duszy i ciała o zobowiązaniu wobec siebie, to całkowita kapitulacja, to wdzięczność za każdy dzień, każdą nowo poznaną osobę, to ODPOWIEDZIALNOŚĆ. To życie… takie jakie jest i będzie, po części tak jak sobie zaplanuje, po części jak bóg da… Życie czasem trudne, czasem śmieszne ale zawsze pełne mojej zgody. Nie będę nikogo przekonywać czy wybór trzeźwości jest właściwy, czy się opłaca, nie można kalkulować życia, łatwo ulec pokusie handlu….to jak pisanie cyrografu –a to zajęcie delikatnie ujmując bardzo intratne patrząc na skalę problemu. Bałabym się negocjować warunki zbyt dużo straciłam zbyt dużo zyskuję. Trzeźwości nie można się nauczyć, trzeźwość trzeba zaakceptować. Warunkiem akceptacji jest chęć. Terapia, jako warsztat zaufania i gotowości, ludzie tam przebywający jako lustro, i TY z przesłaniem dawałem sobie radę ale upadłem. Porażką jest nie podnieść się ……trzeźwość to stan wstawania, trzymania głowy do góry.



  • LIST OTWARTY DO CIĄGLE WĄTPIĄCYCH

  • 25.06.2012 10:06:29
  • nn

  • Drogi mój, jeśli jeszcze ciągle zastanawiasz się czy masz problem z piciem to skromne moje zdanie brzmi pewnie tak. Jeśli ciągle zastanawiasz się czy dasz radę sam powiem pewnie nie. Nie jestem jasnowidzem jestem alkoholikiem. Na etapie zadawania sobie owych pytań też sądziłem, że jestem magiem i wyczaruję sobie silną wolę. Niestety szybko silna wola zaczarowała mnie. Przed kolejną butelką obietnice nie będę i kolejna butelka z napisem od jutra. Zza pleców szmery ludzi dochodzące z obrzydliwym uporem nie pij nie pij. Zamknięte drzwi wyjściówka do „lepszego świata” świata oparów, iluzji i zapewnień, że nie jest ze mną AŻ tak żle. Co prawda kiedyś piłem czasem-potem czasem trzeźwiałem. Byłem mistrzem w manipulowaniu samego siebie. Tak dobrze mi to wychodziło, że zapomniałem żyć. Wszystko kręciło się wokół alkoholu i czarach butelki. Praca, dom, żona, dzieci, rodzina fantastyczna fikcja, że nie jest AŻ tak żle. Poranne przetargi z organizmem na temat intensywności kaca. I pełen optymizm, gdy nie było AŻ tak żle. Iluzja goniła iluzję. Czary? Nie, dramat tak bardzo prawdziwy, że zaczęło boleć. 50 kilogramów temu mówiłem, że zawsze chciałem schudnąć, mój żołądek miał inne zdanie. Trucizna, którą go faszerowałem ze skrupulatną dokładnością, wystarczała, aby nie musiał jeść. Praca, zawsze mówiłem, że będę się spełniać zawodowo jak sam otworzę firmę, umożliwiono mi to w momencie zwolnienia dyscyplinarnego. Żona jeszcze nie odeszła, ale jest żoną, przyjaciółki już nie ma. Te drzwi niech pozostaną zamknięte, a ty przyjacielu zacznij dostrzegać te drzwi, które się powoli uchylają. Do zobaczenia. …



  • Przemyślenia

  • 04.06.2012 09:09:32
  • Alkoholik

  • Alkoholik –też stworzenie boże tylko przestać pić nie może
    Mówi głośno świecie wielki od dziś nie zaglądam do butelki….

    Deklaracje, zapewnienia to dla niego cel istnienia
    Dzieci, żona priorytety….. nie dla niego są niestety


    On zajęty jest dyskusją nad butelką niemal pustą
    Musi zadbać o pragnienie, to dla niego ma znaczenie!


    Biedny żywot, wrak człowieka, nieświadomy co go czeka….
    Czy już wkrótce świat opuści, wśród wymiocin i katuszy…


    Czy się Bóg zmiłuje może i w litości swej pomoże?
    Znów odnaleźć drogę prostą, bez butelki, bez kieliszka


    Aby dzieci mógł uściskać, aby mógł pokochać żonę
    I uczynić zawiedzionym…..


    By człowieka znaleźć w sobie
    Rzuć alkohol mówię Tobie!


    Bo na razie mi się zdaje….
    Że butelka Tobą się staje!


  • Jestem alkoholiczką

  • 04.06.2012 08:59:06
  • nc

  • Witam Jestem alkoholiczką. jak do tego doszło? Myślę, że to sprawa moich kilku nienajlepszych wyborów. Umiem pomagać innym- ale niestety nie sobie samej. Walczyłam o mojego partnera i sama wpadłam. 18 WRZESIEŃ 1999, w przeddzień mojego ślubu oznajmiłam, że żadnego ślubu nie będzie. Mój mąż wyprawiając swoje kawalerskie napił się. Później szukałam go, pilnowałam aby uchronić go przed piciem. Często powtarzała, by wrócił ze mną do domu, ale nigdy nie chciał. W 2001 roku, w marcu urodziła nam się córka-wiktoria. Mąż, w ramach uczczenia tego zdarzenia upił się, i kupił małej wózek- z kolegą, w zastępstwie mnie. Zabolał to bardzo, bo przecież wózek powinien podobać się mi, a nie kumplowi. Nadal pił, a ja weszłam w role kury domowej, siedząc w domu z dzieckiem, to był czas, kiedy nie piłam. Gdy córka skończyła 3 miesiące mąż pierwszy raz podniósł na mnie rękę. Bardzo tego żałował, przepraszał i obiecywał że już nigdy więcej tego nie zrobi. Jednak była powtórka po pół roku, a potem już cyklicznie, co pewien czas. By ukryć siniaki brałam urlopy, tak by nikt się nie dowiedział co dzieje się u mnie w domu. Po trzech latach urodziłam kolejną córkę , mojego ANIOŁA.I wówczas zaczęłam pić. Początkowo jedno piwo, co ważne dla mnie nie piłam wódki, to były tylko piwa. Jakby to miało w ogóle znaczenie, jaki rodzaj alkoholu piłam.. Tych momentów było dużo i dużo siniaków, gdy mnie bił pijany. Wracał do domu, usprawiedliwiał się, przynosił piwo w ramach przeprosin, a ja tonęłam. Ciągle tłumaczyłam sobie, że nie mam problemu, że wszystko kontroluję, a inni ludzie piją zdecydowanie więcej niż ja. Pewien czas temu poznałam w necie Adama, to właśnie on wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi nie pić. Niestety, zniknął, a ja znowu leczyłam smutek piwem. Zmarli moi rodzice a ja sama w sobie piłam więcej i więcej. Nie mam nikogo, kto może mi pomóc, spadał w dół. Teraz już czuje że dostaje zbyt dużo, jedna rana się nie goi a druga już jest. Gorycz, ze stałam się pijaczką, a dawnej nosiłam faceta 120 kg wagi na plecach do domu. To był mój błąd, dziś już to wiem. Teraz chce być znowu tą dawna Asią. Wiem, ze jest to możliwe. Właśnie po to tu jestem. Wierze w to, że terapia i grupa jest moją siłą. Dziękuje za to.


 Wyswietlono: 6212   © "Terapia-24"Osrodek Psychoterapii Uzaleznien.